Jakie słowa ze strony męża powinny wzbudzić w żonie sygnał alarmowy?

„Jesteś stara, gruba. Ty nieuku. Jesteś głąbem. Nie dbasz o siebie”

Jeśli kobieta nie reaguje na takie słowa natychmiast, lecz się na nie zgadza – tym samym zgadza się na powolne umieranie związku. Stopniowo to, co łączyło partnerów zostanie zniszczone przez brak szacunku. Niestety, moment ostatecznej agonii nie jest cichym westchnieniem, lecz  wybuchem wulkanu. Kobieta, stale umniejszana i deprecjonowana, odczuwa narastający deficyt: miłości, uwagi, szacunku. W końcu jej frustracja jest tak duża, że staje się nie do zniesienia. Eksplodują tłumione przez lata żale. Mężczyzna przyzwyczajony do uległości małżonki, a nierzadko także dzieci, nie może zrozumieć, co się właściwie stało. Nie chce też pogodzić się z perspektywą rozwodu. Padają wtedy stwierdzenia:

Jak śmiałaś złożyć ten pozew bez konsultacji ze mną?

Jak będziesz grzeczna, wtedy dostaniesz ode mnie alimenty.

Kobieta chce się tylko uwolnić, tymczasem urażona męska duma pragnie odwetu. Walczy o majątek, o dzieci, o znajomych. Wykorzystuje rodzinę, przyjaciół, specjalistów, instytucje. Cierpią wszyscy lecz w rozwodzie, gdy między rodzicami trwa walka, dzieci cierpią najbardziej. Często właśnie one stają się polem walki między rodzicami.

Jak poznać, że w małżeństwie dzieje się coś złego?

Jeśli małżonkowie lub partnerzy będący w związkach nieformalnych lekceważą pierwsze oznaki zaburzeń związku, niewielkie z początku  konflikty narastają. Nierozwiązane problemy zostają zepchnięte  do podświadomości. Tam urastają nadal i przybierają na sile. A kiedy w końcu ujawniają się w wybuchach złości i agresji, wydają się być całkowicie irracjonalne, nie odpowiadają zdarzeniom, które je wywołały. Jeśli proces ten trwa nieprzerwanie dalej , doprowadza do mentalnego opuszczenia związku przez jedno lub oboje partnerów. Może to objawić się np. realizacją własnych planów bez konsultacji i uzgodnienia lub równoległym związkiem.  Wtedy kryzys  staje się oczywisty nie tylko dla pary, ale także dla otoczenia: rodziny i przyjaciół. W takim momencie podjęcie decyzji o rozwodzie  jest najłatwiejsze. Jednak realna gotowość do realizacji takiego impulsu wiąże się z wieloma cechami osobowości oraz przekonaniami. Np. dla jednych  sakrament jest  nierozerwalny, dla innych ślub kościelny ma znaczenie głównie kulturowe.

Zanim dojdzie do momentu, w którym przyjdzie się zmierzyć z pytaniem: „co z nami dalej?”, warto poznać

kilka najbardziej charakterystycznych sygnałów ostrzegających, że w relacji dzieje się coś złego:

Brak porozumienia –  niewielkie problemy  pozostawiacie nierozwiązane. Zamiast rozwiązania szukacie winnego, lub też unikacie rozmawiania o sytuacjach trudnych.

Częste (jawne lub ukryte) konflikty związane z błahostkami. Jeżeli każde niemal zachowanie żony/ męża Cię drażni, jeśli robisz i/lub słyszysz kąśliwe uwagi, jeśli poprawiasz sobie samopoczucie obgadując współmałżonka ze znajomymi, to bardzo wyraźny sygnał zaburzonej relacji małżeńskiej.

Brak intymności. Zbliżenia małżeńskie podejmujecie z poczucia obowiązku lub jako próbę uzyskania poczucia bliskości, jednak towarzyszą Wam negatywne emocje, obojętność, poczucie, że mimo fizycznego zbliżenia jesteście sobie odlegli.

Emocje. Ostatni zestaw sygnałów ostrzegawczych to emocje, jakie wywołuje druga osoba. W zaburzonych małżeństwach dominuje poczucie zniecierpliwienia,  irytacji. Często pojawiają się złośliwości, przytyki, robienie sobie na złość.  W rezultacie mąż lub żona czuje się lepiej, gdy drugiej osoby nie ma w domu.

To zestawienie celnie podsumowujące symptomy mówiące o tym, że w związku dzieje się coś niedobrego pochodzi ze strony „Rozwód? Przemyśl to”

Ratowanie związku

Zdarza się, że w wyniku mediacji para podejmuje próbę ratowania związku. Mogłoby się wydawać, że na tym kończy się rola mediatora, a wszystko pozostaje w rękach dwojga ludzi.

Niektórym parom udaje się to intuicyjnie, lecz wiele osób doświadcza rozczarowania, poczucia straconego czasu i próżnych nadziei.

Tymczasem restauracja związku ma swoją nieubłaganą dynamikę. Decyzja powrotu do siebie podejmowana jest wśród silnych emocji i wielu wątpliwości. Zazwyczaj także wiele negatywnych wspomnień rzutuje na dzień teraźniejszy. Brak wiedzy o jej specyfice często tylko odsuwa w czasie ostateczny rozpad.

  • Pierwszym etapem jest „miesiąc miodowy”, w którym obie osoby są świadome tego, że ich związek dopiero co  był nad przepaścią i bardzo się starają.
  • Drugi etap charakteryzuje się stopniowym i często niezauważalnym powrotem reakcji i stylów zachowania, które doprowadziły do kryzysu. Dzieje się tak, gdyż pamięć tego, że wszystko wisiało na włosku zaczyna się zacierać, obecne funkcjonowanie wydaje się stabilne, a to osłabia czujność i staranie się zmniejsza. Stare schematy  wracają siłą przyzwyczajenia.
  • Trzeci etap to powolny powrót do stanu, w którym nastąpił kryzys i uświadamianie sobie, że odbudowa związku nie udała się.

Mediacja może pomóc ustalić plan oraz horyzont czasowy dzięki czemu łatwo będzie zweryfikować, czy próba przynosi oczekiwane rezultaty i co należy zrobić, by naprostować ewentualne odchylenia.

Ustalenia mogą dotyczyć zmian stylu życia lub zachowań, które doprowadziły do kryzysu.

Warto także rozważyć decyzję o podjęciu terapii małżeńskiej lub innej formy zajęć dla par.

Ustalenia są „kontraktem” akceptowanym przez obie strony, nie wywiązywanie się ze zobowiązań skutkuje podjęciem kroków, które także zostają ustalone w chwili podjęcia decyzji.

Dzięki takiej mediacji wiemy co musimy zrobić, jaki jest czas  próby i co stanie się po niej. Pozwala to uniknąć niedomówień, niezwerbalizowanych oczekiwań, a co za tym idzie , także silnych, destrukcyjnych emocji.

Kontrakt taki nie pozwala spocząć na laurach i pomaga pamiętać parze o tym, że od czasu próby zależy bardzo wiele .

Rzadko która rozstająca się para podejmuje wspólnie decyzję o rozwodzie. Zazwyczaj to jedno z małżonków bądź partnerów czuje, że chce opuścić związek. Decyzja taka nie bierze się jednak z niczego. Prowadzi do niej ciąg stanów emocjonalnych, które zawsze wiążą się z problemem separacji, czyli rozdzielenia wspólnoty dwojga ludzi.

W pierwszym stadium kryzysu małżeńskiego dominuje zaprzeczanie kłopotom. „To minie, to się ułoży”, „Przecież się kochamy”, ” w naszej rodzinie nie ma rozwodów”- słowem, „uda nam się poukładać zagmatwane sprawy”. Jednak, choć czasem udaje się rozładować napiętą sytuację, jeśli głębsze problemy pozostają niezałatwione, frustracja rośnie i myśli o separacji powracają. Wtedy pojawia się faza obwiniania partnera: „gdyby była inna, wtedy wszystko byłoby w porządku”, „to przez niego”. Wtedy też dominuje żal i poczucie straty oraz bezradność w obliczu nierozwiązywalnych konfliktów.  Jednocześnie narasta poczucie winy „nie potrafię zbudować dobrego związku” i porażki „zmarnowałem/łam życie”.

Jeśli taki stan utrwali się w związku, pojawia się poczucie oddalenia od współmałżonka. Coraz mniej mnie rani ale też nic mnie nie cieszy w relacji z drugą stroną. Zaczyna się życie” obok”, co w konsekwencji może doprowadzić do decyzji o wyprowadzce,  separacji lub ostatecznie rozwodzie.

Powyższa sekwencja stanów emocjonalnych dotyczy także drugiego z rozstających się małżonków, tyle tylko, że on zacznie przechodzić je w momencie  otrzymania informacji o zakończeniu małżeństwa. Podczas kiedy jedno zaczyna już rekonstruować swoje życie w nowej sytuacji, drugie przeżywa kolejno zaprzeczenie „przecież możemy wszystko naprawić”, obwinia partnera „nie chce się ze mną dogadać”, czuje stratę, porażkę i ból, czyli wszystkie uczucia, z którymi partner zmagał się w przeszłości.

Właśnie z powodu takiego przesunięcia w czasie partnerzy nie są w stanie porozumieć się w ważnych życiowo kwestiach, np. co dalej z dziećmi.  Bywa, że musi minąć trochę czasu, aby obie strony znajdowały się w stanie pozwalającym na podjęcie rozmowy.

Zazwyczaj mediacje inicjuje osoba, która podjęła już istotne decyzje dotyczące także innych członków rodziny. Jest ona zazwyczaj zaawansowana w procesie zmian, w który partner, a także reszta rodziny dopiero musi wejść.

Pomysł mediacji bierze się ze świadomości, że zmiany te należy przeprowadzić w sposób możliwie najspokojniejszy. Jednak to, co jest oczywiste dla jednej osoby, wcale nie musi takie być dla drugiej strony. Dlatego też mediator stara się uzyskać potwierdzenie gotowości do rozmów od wszystkich uczestników mediacji.
Inicjator mediacji będący najczęściej siłą napędową zmian w rodzinie działa najczęściej w przeświadczeniu, że racja leży po jego stronie. Z tym nastawieniem przychodzi na sesje mediacyjną, mając często oczekiwanie, że mediator podzieli jego stanowisko i wpłynie na drugą stronę, by zgodziła się na zmiany, bądź konkretne propozycje.
Tymczasem bezstronny z założenia mediator nie wspiera ani osób ani rozwiązań. Nawet zupełnie nieracjonalne z jego punktu widzenia porozumienie zaakceptowane przez obie strony jest lepsze, niż nakłonienie jednej ze stron by zgodziła się wbrew swoim głębokim odczuciom na coś, co mediatorowi wydaje się najodpowiedniejsze.
Dla trwałości porozumienia korzystniejsze jest dogłębne zrozumienie potrzeb i preferencji każdego z zainteresowanych i pomoc w poszukiwaniu rozwiązań akceptowanych przez wszystkich.

Dlatego też mediator zanim dojdzie do spotkania stara się uzyskać potwierdzenie także od drugiej strony, że ona także zgadza się na mediacje. Jeśli jedna ze stron czuje się zmuszona, zaszantarzowana, najprawdopodobniej sesja mediacyjna nie doprowadzi do wartościowych ustaleń, nie mówiąc już nawet o trwałym porozumieniu.

Rozwód – zobacz w którym jesteś miejscu

Psychologia rozwodu jest nieubłagana. Każdy, komu rozpada się związek musi przejść przez te same fazy emocjonalne następujące po sobie bez względu na to, czy jest inicjatorem rozstania, czy nie. Gdyby obie osoby przechodziłyby je równocześnie – w tym samym momencie podejmowaliby podobne decyzje i konflikt około rozwodowy byłby o wiele łagodniejszy. Niestety na ogół każdy z partnerów jest na innym etapie myślenia o małżeństwie.

Rozwód można pod względem emocjonalnym podzielić na następujące fazy:

  • Dojrzewanie do decyzji
  • Zakończenie związku – separacja partnerów
  • Budowanie życia na nowo

Zrozumienie na którym etapie znajduje sie partner i my sami, może bardzo ułatwić komunikację, a dla mediacji jest kwestią kluczową.

Negocjator czy mediator

Czym negocjator różni się od mediatora?

Obie te funkcje służą rozwiązaniu konfliktu i osiągnięciu porozumienia. Jednak negocjator reprezentuje interesy którejś ze stron, natomiast mediator wspiera proces porozumienia między osobami, bądź organizacjami, które negocjują.

Zadaniem negocjatora jest uzyskanie dla reprezentowanej przez niego strony maksimum z tego, czego chce. Zadaniem mediatora jest doprowadzenie do trwałego porozumienia , którego warunki są w pełni akceptowane przez każdą ze stron.

Mediator pełni funkcję “męża zaufania” i nie opowiadając się za żadną ze stron może wesprzeć proces negocjacji tak, by uczestnicy mieli poczucie, że chociaż z czegoś zrezygnowali, jednak także coś uzyskali oraz, a może nawet przede wszystkim, każdy wie dlaczego tak zrobił.

Dlatego właśnie porozumienie może być trwałe, a jego ustalenia respektowane przez obie strony

 

Na koniec zestaw kilkunastu technik negocjacyjnych dających wyobrażenie jak przy pomocy sztuczek, manipulacji i umiejętności interpersonalnych niektórzy usiłują w negocjacjach uzyskać to co chcą nie biorąc pod uwagę tego, co ważne jest dla drugiej strony.

Rozwodzić się czy nie dla dobra dzieci?

Dla dzieci rozwód jest trzęsieniem ziemi. Dla wielu rodziców jest to powód wystarczający dla podtrzymania małżeństwa, w którym nie czują się dobrze. Inni twierdzą, że lepsza rodzina niepełna lub rekonstruowana niż nieszczęśliwa. Nie ma dobrej dla wszystkich i jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, co jest lepsze, lecz można przedstawić za i przeciw każdego z tych podejść.

Małżeństwo decydując się na podtrzymanie wspólnego życia ze względu na dzieci daje im, szczególnie gdy dzieci są małe, poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Ponieważ jest to główny cel, który spaja małżeństwo, często zdarza się, że po „wyfrunięciu dzieci z gniazda” pary te rozwodzą się. Bywa, że dzieci już jako dorosłe osoby tworząc własne związki, swoje cele i przyczyny zadowolenia lokują na zewnątrz siebie, w innych.

Rozwód, gdy dzieci są małe, powoduje poważne zaburzenie w postrzeganiu rodziny. Pozytywny sens nada mu się jedynie wtedy, kiedy pokażemy dzieciom pozytywny aspekt rozstania dorosłych. Jeżeli rodzice będą w stanie przekroczyć swoje urazy dla dobra dzieci, mogą nauczyć je, że nawet bardzo trudne emocjonalnie sytuacje da się przechodzić zachowując szacunek dla drugiego człowieka. Jest wtedy szansa, że dzieci w dorosłym życiu będą potrafiły wykorzystać konstruktywnie dramatyczne wydarzenia, którym będą musiały stawić czoła.

Zanim zdecydujesz się na rozwód

Nie ma chyba par, które nie przechodziłyby kryzysów. Niektórym udaje się przejść je zwycięsko, inne zaś nie znajdują porozumienia, a o nie załatwionych sprawach przestają rozmawiać. Dlatego niektóre kryzysy owocują scaleniem związku, a inne rozpadem małżeństwa. Subtelna różnica, od której to wszystko zależy, tkwi w komunikacji.

Gotowość do powiedzenia co jest dla mnie ważne i na co mogę się zgodzić, choć jest to dla mnie trudne, to klucz do konstruktywnego rozwiązania kryzysu nie tylko w małżeństwie.

Nie każdy jednak ma dużą otwartość i gotowość do mówienia o bolesnych sprawach, łatwiej bywa obrazić się, zamknąć się w sobie i oddalić się od bliskiej osoby.

Często w takich sytuacjach znajomi, lub rodzina starają się z lepszym, bądź gorszym skutkiem pomóc nam się dogadać.

Zawodowy mediator różni się od takiej osoby tym, że :

  • Nie podostaje ze stronami w osobistych relacjach i pozostaje obiektywny
  • Mediacje odbywają się na neutralnym gruncie
  • Konieczne jest zapłacenie wynagrodzenia mediatorowi, więc nie ma tu miejsca na “dogadywanie się na siłę”
  • Mediator ma doświadczenie narzędzia oraz sposoby na ułatwienie komunikacji i porozumienia

Dlatego , choć w Polsce nie jest to jeszcze tak popularne jak np za oceanem, para może udać się do mediatora, zanim jedno z nich podejmie decyzje o rozwodzie. Zresztą bywają także i takie sytuacje, gdzie złożenie pozwu nie wypływa z gotowości do odejścia, a jest raczej chęcią wstrząśnięcia współmałżonkiem i pokazaniem, że jeśli małżeństwo ma trwać nadal, coś w nim musi się zmienić.

Mediacje rodzinne a mediacje rozwodowe

 

W zależności od sfery, jakiej dotyczy mediacja można dodawać różne określenia tworząc różne pojęcia. Nie jest to jednak potrzebne, gdyż wydaje się wtedy, że musi inny być specjalista od mediacji par, które złożyły pozew rozwodowy, a inni mediatorzy od konfliktów rodzinnych. Tymczasem ten sam mediator może mediować we wszystkich tych sprawach i doprowadzić do porozumienia. Zależy to tylko od gotowości stron do porozumienia i biegłości mediatora.

Mediacje rodzinne obejmują zarówno mediacje par w rozwodzie, jak też przed i po nim. Mediator rodzinny może także pomóc rodzinie, która wcale nie ma zamiaru, bądź po prostu nie może się rozwieść. Taka sytuacja ma miejsce np. wtedy, gdy wśród dorosłego rodzeństwa jest rozbieżność kto i w jaki sposób ma zaopiekować się rodzicem nie mogącym samodzielnie funkcjonować oraz kto i w jakiej wysokości ma za to płacić. Mediator rodzinny może też pomóc w konflikcie rodzic-nastolatek. Czasem o pomoc zwracają się także rodzice bezradni wobec ostrego konfliktu  między dziećmi.

Prawdopodobnie termin „mediacje rozwodowe” został ukuty w celu zwrócenia uwagi osób rozwodzących się na taką możliwość wypracowania porozumienia. Mediacje rozwodowe stanowią w tej chwili bowiem większość mediowanych spraw.
Specyfiką, która może wyróżniać mediacje związane z rozwodem (bądź rozstaniem związków nieformalnych) jest fakt, że zazwyczaj bierze w nich udział dwoje mediatorów – mężczyzna i kobieta, by obie płcie były dobrze reprezentowane.

 

 

źródło  http://mediacjerodzinne.com.pl/tag/rozwod/